Kosmetologia
Kosmetologia latem – co warto robić dla skóry, a z czym lepiej poczekać?

„Latem nie robi się zabiegów na twarz.”
Na pewno?
To jedno z tych zdań, które przez lata zaczęło funkcjonować niemal jak kosmetologiczne prawo.
Przychodzi czerwiec, odkładamy wszystkie zabiegi do szuflady, kosmetolog zamyka gabinet, a skórze mówimy:
„Do zobaczenia w październiku.”
Tylko że to nie do końca tak działa.
Latem nadal możemy dbać o skórę w gabinecie.
Możemy ją nawilżać, wspierać jej regenerację, pracować nad komfortem i kondycją, a w zależności od potrzeb wykonywać również inne odpowiednio dobrane procedury.
Zmienia się natomiast jedna bardzo ważna rzecz:
musimy brać pod uwagę słońce.
A właściwie nie tylko słońce.
Także temperaturę, ekspozycję na promieniowanie UV, wakacyjne wyjazdy, plażę, basen, aktywność na świeżym powietrzu i to, czy naprawdę będziemy przestrzegać zaleceń pozabiegowych.
Bo dobry zabieg na lipiec to nie zawsze ten sam zabieg, który wybralibyśmy w listopadzie.
Czy latem można chodzić do kosmetologa?
Oczywiście.
Kosmetologia nie jest usługą sezonową.
Skóra nie przestaje mieć potrzeb tylko dlatego, że temperatura przekroczyła 25 stopni.
Latem może być narażona na intensywniejszą ekspozycję na słońce, wysoką temperaturę, klimatyzację, częstsze kąpiele czy zmianę codziennej pielęgnacji podczas podróży.
Dlatego pytanie nie powinno brzmieć:
„Czy latem można robić zabiegi kosmetologiczne?”
Tylko:
„Co ma sens dla mojej skóry właśnie teraz?”
I to jest ogromna różnica.
Dlaczego słońce ma znaczenie przy zabiegach kosmetologicznych?
Niektóre procedury mogą czasowo zwiększać wrażliwość skóry albo wymagać szczególnie starannej ochrony przed promieniowaniem UV.
Dlatego kosmetolog powinien wiedzieć nie tylko, jaki masz typ skóry i nad czym chcecie pracować.
Powinien również zapytać:
Czy za tydzień wyjeżdżasz na wakacje?
Czy planujesz plażowanie?
Czy spędzasz dużo czasu na zewnątrz?
Czy jesteś w stanie konsekwentnie stosować fotoprotekcję?
Bo możesz mieć idealne wskazania do konkretnej procedury, a jednocześnie bardzo kiepski moment na jej wykonanie.
Dobra kosmetologia bierze pod uwagę jedno i drugie.
Jakie zabiegi na twarz można robić latem?
Nie stworzymy jednej uniwersalnej listy „dozwolone latem”, ponieważ decyzja zależy zarówno od rodzaju procedury, jak i od aktualnej kondycji skóry.
Latem często skupiamy się jednak na pielęgnacji, która nie wymaga intensywnej przebudowy skóry i może odpowiadać na jej bieżące potrzeby.
Może to oznaczać między innymi pracę ukierunkowaną na nawilżenie, ukojenie, komfort skóry czy poprawę jej wyglądu i świeżości.
Ale nawet najłagodniejszy z nazwy zabieg powinien zostać dobrany do osoby.
Bo „zabieg nawilżający” nie jest automatycznie odpowiedni dla każdej skóry tylko dlatego, że mamy lipiec.
Nawilżanie skóry latem – czy naprawdę go potrzebujemy?
Latem łatwo założyć:
„Przecież skóra się świeci, więc raczej nie jest sucha.”
A to dwie różne kwestie.
Ilość sebum nie mówi nam automatycznie wszystkiego o poziomie nawilżenia czy kondycji bariery skóry.
Klimatyzowane pomieszczenia, słońce, kąpiele w morzu lub basenie i zmiana codziennych nawyków mogą wpływać na to, jak skóra się czuje.
Dlatego latem nie patrzymy wyłącznie na to, czy twarz jest matowa czy błyszcząca.
Patrzymy na cały obraz skóry.
Kwasy latem – można czy nie można?
To jedno z najczęściej powtarzanych pytań.
I niestety odpowiedź „tak” albo „nie” byłaby zbyt prosta.
„Kwasy” to ogromna grupa substancji różniących się działaniem, stężeniem, sposobem zastosowania i wpływem na skórę.
Dlatego zdanie „kwasów nie można robić latem” jest zbyt dużym uproszczeniem.
Ale równie złym pomysłem byłoby uznanie:
„Skoro nie wszystkie są zakazane, mogę robić wszystko.”
Znaczenie ma konkretny preparat, intensywność procedury, kondycja skóry, jej reakcje, cel terapii oraz planowana ekspozycja na promieniowanie UV.
I właśnie dlatego dobór zabiegu zostawiamy kosmetologowi, zamiast kierować się zasadą znalezioną w krótkim filmie w internecie.
A retinol latem?
Tu również internet lubi odpowiedzi zero-jedynkowe.
„Natychmiast odstawić.”
Albo:
„Można stosować cały rok, więc niczego nie zmieniaj.”
Tymczasem znaczenie mają między innymi rodzaj produktu, stężenie, tolerancja skóry, aktualna rutyna i ekspozycja na słońce.
Jeżeli stosujesz retinoid lub kosmetyk z retinolem, nie zmieniaj terapii tylko dlatego, że przeczytałaś jedno zdanie w internecie.
Jeśli jest to lek – sposób stosowania ustalaj z lekarzem.
Jeżeli element pielęgnacji kosmetycznej – warto omówić go z kosmetologiem, szczególnie przed planowanymi zabiegami.
Fotoprotekcja – najbardziej niedoceniony „zabieg” lata
Możemy planować świetną pielęgnację gabinetową.
Możemy dobierać składniki aktywne.
Możemy wydawać pieniądze na kolejne kosmetyki.
Ale jeśli jednocześnie ignorujemy ochronę przed promieniowaniem UV, bardzo utrudniamy sobie pracę nad wieloma celami dotyczącymi skóry.
Dlatego ochrona przeciwsłoneczna jest jednym z fundamentów świadomej pielęgnacji, szczególnie jeśli pracujemy nad przebarwieniami czy oznakami fotostarzenia.
I nie chodzi tylko o nałożenie SPF rano przed wyjściem z domu.
Znaczenie mają odpowiednia ilość produktu, ponowna aplikacja wtedy, kiedy jest potrzebna, oraz dodatkowe sposoby ochrony: cień, nakrycie głowy czy unikanie nadmiernej ekspozycji.
Kosmetologia nie kończy się w gabinecie.
Mam przebarwienia – czy lato jest dobrym momentem, żeby zacząć z nimi walczyć?
To zależy od tego, co rozumiemy przez „zacząć”.
Lato jest świetnym momentem, żeby zacząć świadomie chronić skórę i zaplanować dalsze postępowanie.
Nie zawsze będzie natomiast najlepszym czasem na każdą intensywną procedurę ukierunkowaną na przebarwienia.
Jeżeli wiesz, że spędzisz dwa tygodnie na plaży, plan terapii może wyglądać inaczej niż u osoby, która całe lato pracuje w mieście i bardzo konsekwentnie chroni skórę przed słońcem.
I znów wracamy do naszej podstawowej zasady:
nie dopasowujemy człowieka do zabiegu. Dopasowujemy zabieg do człowieka.
Zabieg na twarz przed urlopem – dobry pomysł?
Może być świetnym.
Tylko powiedz kosmetologowi, że wyjeżdżasz.
To nie jest mało istotny szczegół rozmowy pod tytułem:
„A przy okazji, pojutrze lecę na dwa tygodnie na Teneryfę”.
To informacja, która może zmienić rekomendację.
Jeżeli planujesz dużo słońca, kąpieli i aktywności na zewnątrz, możemy wybrać pielęgnację odpowiednią do tej sytuacji albo uznać, że z określoną procedurą lepiej poczekać do powrotu.
Dobry zabieg wykonany w złymym momencie przestaje być dobrym wyborem.
A po powrocie z wakacji?
Tu często pojawia się pokusa:
„Opaliłam się, skóra jest przesuszona – trzeba ją teraz porządnie złuszczyć.”
Niekoniecznie.
Po intensywnej ekspozycji na słońce pierwszym krokiem powinna być ocena aktualnego stanu skóry.
Jeżeli jest podrażniona, zaczerwieniona czy nadmiernie wrażliwa, nie jest to moment na samodzielne fundowanie jej najbardziej intensywnej kuracji, jaką znajdziemy w łazience.
Dajmy skórze chwilę.
A potem zobaczmy, czego rzeczywiście potrzebuje.
Czy można robić zabieg na opaloną skórę?
To zależy od zabiegu.
Świeża opalenizna lub niedawna intensywna ekspozycja na słońce mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa niektórych procedur.
Dlatego nie ukrywaj przed kosmetologiem:
„No może trochę się opalałam…”
Kosmetolog nie wystawia ocen z wakacji.
Potrzebuje tej informacji, żeby bezpiecznie dobrać postępowanie.
A jeśli skóra jest poparzona słońcem, bolesna, mocno zaczerwieniona czy uszkodzona, zabieg kosmetologiczny zdecydowanie może poczekać.
Wakacyjna kosmetyczka – czy trzeba zabierać wszystko?
Nie.
Dwutygodniowy urlop nie musi oznaczać transportowania połowy łazienki.
Wakacyjna pielęgnacja może być naprawdę prosta.
Łagodne oczyszczanie, pielęgnacja dobrana do Twojej skóry i solidna ochrona przeciwsłoneczna to znacznie lepsza baza niż eksperymentowanie podczas wyjazdu z pięcioma nowymi aktywnymi produktami.
Urlop jest zresztą kiepskim momentem na test:
„Zobaczmy, co się stanie, jeśli użyję tego po raz pierwszy.”
Twoja skóra też może mieć wakacje od nadmiaru.
Lato nie musi być przerwą w terapii kosmetologicznej
Jeżeli pracujesz ze skórą długofalowo, nadejście czerwca czy lipca nie oznacza automatycznie:
„Do zobaczenia jesienią.”
Plan może się po prostu zmienić.
Niektóre działania kontynuujemy.
Inne modyfikujemy.
Z części procedur możemy na jakiś czas zrezygnować.
A do kolejnych przygotować skórę i wrócić, kiedy warunki będą bardziej odpowiednie.
Dobry plan terapii nie ignoruje pór roku. Dostosowuje się do nich.
Z czym rzeczywiście warto poczekać do jesieni?
Z tym, co w Twojej konkretnej sytuacji wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem przy aktualnej ekspozycji na słońce albo czego zaleceń pozabiegowych po prostu nie będziesz w stanie przestrzegać.
I to jest bardziej użyteczna odpowiedź niż lista zabiegów z czerwonym krzyżykiem.
Bo osoba spędzająca lato na desce surfingowej ma zupełnie inne warunki niż ktoś, kto przez większość dnia przebywa w biurze.
Dlatego jesień rzeczywiście jest świetnym momentem na intensywniejsze plany przebudowy skóry.
Ale lato nie jest kosmetologiczną poczekalnią.
Kosmetologia latem – mniej „co wolno?”, więcej „co ma sens?”
Właśnie tak chcemy podchodzić do skóry w Chill City.
Nie mamy jednej letniej recepty dla wszystkich.
Nie będziemy też straszyć słońcem ani mówić, że od czerwca do września możesz jedynie nałożyć krem SPF i cierpliwie czekać na jesień.
Zapytamy o skórę.
O pielęgnację.
O plany wakacyjne.
O ekspozycję na słońce.
O to, co chcesz osiągnąć.
I dopiero wtedy zdecydujemy, co warto zrobić teraz, a co naprawdę lepiej zostawić na później.
Bo najlepszy zabieg kosmetologiczny to nie ten, który jest aktualnie najmodniejszy.
Ani ten, który jest najmocniejszy.
Ani nawet ten, który świetnie zadziałał u Twojej przyjaciółki.
To ten, który ma sens dla Twojej skóry właśnie teraz.


